Na Bali (Denpasar) docieramy z Probolinggo bezpośrednim autobusem.
Dwa dni spędzany w Kucie, podobno piękna plaża. Nas niczym nie zachwyciła, nie było lazurowej wody, białego piasku. Frajdę sprawiały jedynie fale, niektóre nawet na ponad 5 m wysokości.
Na plaży wiele naciagaczy, wystarczy zapytać "how much?" i już ciężko się od nich odpędzić.
Na mieście można znaleźć właściwie tylko jedzenie j stragany z ubraniami.
Wieczorem, na głównej ulicy, ożywa trochę miasto. Jest pełno dyskotek.
A tak wyglądamy po pierwszym dniu opalania
![]() |
| Oczy napuchniete |
Mamy nadzieję że Dracula zła na nas nie będzie, że wyjadlysmy jej trochę jedzenia..
...a ochroniarz jednego z hoteli nie wyleci z pracy, za to że wtargnelysmy na posesje i cichaczem wskoczylysmy do basenu :)
....no j jeszcze zaliczyliśmy darmowe wejście (warte 80 000 rupii) na pokaz grajkow przed świątynia :)
Drugiego dnia wypozyczylysmy skuter i tak zwiedzaliśmy okolice Ubud.
Wodospady Tegenungan
Plantację i degustacje kawy, herbaty, czekolady
![]() |
| Z ich odbytu wydostaje się kawa :) |
Świątynia Goa Gajah
(Wejście możliwe tylko z chustą opisana na biodrach, jest dołączona do biletu)
Tarasy ryżowe Tegalalang
Lombok
Z Padang Bai (Bali) na Lombok dostajemy się promem. Opóźniony o godzinę prom na miejsce doplywa po 5 godz. Bez żadnego zarezerwowanego noclegu, próbujemy dostać się do Kuty. Zaczyna robić się ciemno, kierujemy się na oddalona o 50 km Kute wypatrując stopa. Dookoła wiele taksówkarzy wykrzykujacych kolosalne ceny za podwózkę. Zatrzymuje się pewna kobieta, obiecuję podnieść do sąsiedniej miejscowości, obok Kuty. Pakujemy się do auta, do którego podbiegają też miejscowi kierowcy, nawiązują dziwną rozmowę z naszym kierowcą. Nas tylko dopytuje czy nie obiecalismy komuś że z nimi pojedziemy. Naszą odpowiedź brzmi "nie". Po chwili jednak musimy opuścić samochód, kobieta przeprasza i tłumaczy że może mieć przez naszą podwózkę problemy z miejscowymi.
Na zewnątrz już mrocznie, do tego z pobliskich meczetów wydobywają się, wręcz przerażające, wołania.
Decydujemy się na taksówkę, cenę udało się wytargowac. Na miejscu znalazłyśmy nocleg. Przepiękny "bungalow". Rano do śniadanko.
![]() |
| Łazienka pod gołym niebem |


























































































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz